niedziela, 9 listopada 2014

Pieczona gęś

Amerykanie mają swojego indyka na Dzień Dziękczynienia, my Polacy jednak nie jesteśmy gorsi i również mamy swoją własną smakowitą tradycję świąteczną, czyli gęś na Święto Niepodległości, czyli Św. Marcina. I to wcale nie jest nowy zwyczaj, bo o tradycji spożywania gęsiny w Polsce, mówi już stare przysłowie "Na świętego Marcina dobra gęsina". A XIX-wieczny polski etnograf Oskar Kolberg pisał: “Zamożna gospodyni w jesieni, w dzień św. Marcina, zabija gęś i piecze w piecu, a gospodarz, obdzieliwszy swoją czeladkę cząstkami z tej gęsi, sam sobie zostawia piersi, ostrożnie mięso objada, oczyszcza kość piersiową, a jeżeli jest biała, rokuje zimę suchą i stałą; jeżeli jest sinawa i czerwona, zimę słotną; jeżeli pół biała od góry, a pół czerwona od spodu, wtedy pierwsze pół zimy ma być suche a drugie … słotne; jeżeli w cętki tu i ówdzie nakrapiana, znaczyć to ma zimę burzliwą śnieżną.” Dzięki szerokim, medialnym akcjom, restauracjom propagującym gęsinę dziś gęsina na nowo wkracza na stoły Polaków, mimo że ostatnimi czasy została wyparta przez powszechnie dostępne kurczaki i indyki. A przecież jako kraj jesteśmy zagłębiem gęsim, które płyną na stoły Francuzów czy Niemców, zamiast na nasze. Dlatego czas najwyższy przekonać Polaków, żeby w wielkie święta ponownie na swoich stołach przywrócili nasze staropolskie zwyczaje i ucztowali w gronie rodzinnym zajadając się pysznymi potrawami z polskiej gąski. Z okazji zbliżającego się dnia Św. Marcina zapraszam na gęś.

Pieczona gęś świąteczna
  • gęś (najlepiej owsiana) ok 3 kg
  • główka czosnku
  • 3 łyżki soli
  • łyżka pieprzu


Gęś świeżą marynujemy na 2 dni przed podaniem. Używamy do tego dużo czosnku przeciśniętego przez praskę wymieszanego z solą i pieprzem. Mieszaniną nacieramy całą gęś od środka i na zewnątrz i odstawiamy w chłodne miejsce 24 h, można nawet na 48 h. Następnie gęś wkładamy do brytfanki do piekarnika nagrzanego do 200 st. Pieczemy przez ½ h, następnie zmniejszamy temperaturę do 180 st. i pieczemy przez kolejne 1,5 h. W połowie pieczenia odwracamy na drugą stronę.


Taka gęś nie potrzebuje już nic więcej, żadnego nadzienia czy dodatków, wystarczy ją podać z kluskami i kapustą, jest czymś na co czekamy 3 razy do roku, na Św. Marcina, w Boże Narodzenie i Wielkanoc.


7 komentarzy:

  1. Nigdy jeszcze gęsi nie jadłam. Chcialabym kiedyś spróbować. Pysznie wygląda. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. u mnie dzisiaj na obiad gęś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudne zdjecie :) . Ja rowniez przygotowalam w niedziele ges ,aczkolwiek moja miala 5 kilogramow ;) ,takie sobie z Polski przywiozlam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Całkiem niedawno jadłam u znajomych, palce lizać...

    OdpowiedzUsuń
  5. No i co wnoszą takie głupie komentarze? Nic rzeczowego tylko cmokanie,mlaskanie i inne odgłosy żebraka stojącego pod drzwiami , zza których dochodzi zapach pieczonej gęsi.
    Pieczona mrówka.

    OdpowiedzUsuń