piątek, 17 lipca 2015

Finalowe gotowanie w konkursie Taste the Summer by Almette Fruit

Sobota dzień pełen emocji … ale od początku. 11 lipca 2015 w sobotę o godzinie 11 w Food Lab Studio w Warszawie odbyło się finałowe gotowanie drużyn 10 blogerów kulinarnych w ramach konkursu Taste the Summer by Almette Fruit. 

Uczestnicy zostali wyłonieni na podstawie przysłanych zgłoszeń w I etapie, w którym to mieli za zadanie przygotować danie z owocowym serkiem Almette. Autorzy 4 najlepszych zgłoszeń zostali zaproszeni do wspólnego konkursowego gotowania pod okiem blogera.

Głównym jurorem i gościem konkursu był David Gaboriaud, młody francuski kucharz o polskich korzeniach, który zagrzewał do walki i podgrzewał już i tak gorącą atmosferę.


Na przygotowanie 2 wybranych dań drużyny miały 90 minut. Było tłoczno, gwarnie, nerwowo ale i przyjemnie.


Moja damska drużyna, czyli Marzena, Justyna, Loreta i Aneta za zadanie miała przygotowanie słodkiego sushi i oraz rolady z nadzieniem o smaku owoców leśnych. 

Uwijałyśmy się wszystkie jak w ukropie, bo poza tym, że było w sali naprawdę ciepło, gwarno, tłoczno, bo oprócz 50 uczestników jeszcze byli kamerzyści, operatorzy, organizatorzy, hostessy itp. 


i przeszkadzający wciąż Dawid :) 




A także niestety trzeba było co rusz pokonywać kolejne przeszkody i niespodzianki. A to okazało się, że jest za mało piekarników, a to brakuje mikserów i trzeba czekać w kolejce na wolny a czas biegnie, a to za duża patelnia na naleśniki a małych brak, a to brak pokrywki do garnka z ryżem, ale gwoździem naszego gotowania było otrzymanie mlecznej 30% czekolady do zrobienia sosu czekoladowego zamiast zamówionej dobrej jakości gorzkiej czekolady. Na szczęście obsługa studia była na tyle miła, że użyczono nam odpowiedniej czekolady i mogłyśmy nasze desery spokojnie dokończyć i wydać.







A czy smakowały jury? Mam nadzieję, że tak. 


Nam na pewno, a i podchodzące inne uczestniczki chwaliły, więc źle chyba nie było. 


Wygrać nie wygrałyśmy, bo konkurencja była silna, wygrała Joanna z bloga Kulinarne Szaleństwa Margarytki tymi daniami,



ale za to świetnie się bawiłyśmy, zawsze to kolejne zdobyte doświadczenie, spędzenie czasu na tym, co lubimy robić, poznanie nowych ludzi, a każda podróż do Warszawy to miła odmiana od czasu spędzonego w swoim domu.

fot. David Gaboriaud

I pewnie miło by to wszystko zostało zapamiętane, gdyby nie zakończenie, czyli właściwie jego brak, bo finałowe gotowanie, czyli warsztaty z Davidem Gaboriaud okazały się być tylko dla zwycięskiej drużyny a szkoda, bo dla wielu uczestników na pewno wspólne gotowanie z mistrzem byłoby ciekawsze i więcej warte od niejednej nagrody czy fartuszka.

Mimo tego dziękuje za możliwość organizacji konkursu i udziału w nim, a przede wszystkim dla dziewczyn, bo dzięki ich zgłoszeniom mogliśmy się tam zjawić i mimo wielu przeciwności dały z siebie wszystko i stworzyły pyszne dania, co uczciłyśmy „kieliszkiem” wina.


i wspólnym zdjęciem z Grzegorzem Łapanowskim, który również się tam pojawił. 


  
Zdjęcia autorstwa mojej córki Kamili, która nam towarzyszyła Kamili oraz Marzeny z bloga Zacisze Kuchenne i organizatorów.

4 komentarze:

  1. Na wspomnienie naszych potyczek już mi się gęba śmieje. Mimo, że nie wygrałyśmy,to było super. Spotkanie z Wami, to naprawdę niezapomniane wrażenia:-) Widzisz, już nawet zapomniałam o tym wyrobie czekoladopodobnym, czyli pozytywne emocje wyparły te negatywne...:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niezapomniane wrazenia! Musi byc niesamowite osobiste poznanie blogerek, ktore zna sie tylko z nazwy bloga.... Podobne opinie o "organizacji kuchennej" czytalam juz na blogu Asi... moze nastepnym razem kazda druzyna otrzyma taka sama "wyprawke"...

    OdpowiedzUsuń
  3. Najważniejsze, że dobrze się bawiłyśmy i mimo drobnych przeszkód, zrealizowałyśmy nasze przepisy :) fajne doświadczenie, możliwość wspólnego gotowania i przyjemny dzień w Warszawie to zdecydowane plusy całego wydarzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Poznanie się z blogerkami i wspólne gotowanie to niesamowita sprawa

    OdpowiedzUsuń