Zupa pomidorowo-paprykowa z siedzuniem a'la flaczki
Jesień to czas na nowy polski sport czyli grzybobranie. Mój tata odkąd pamiętam co roku jeździł na grzyby w lasy zielonogórskie przywożąc całe kosze przeróżnych grzybów, mając do tego ogromne wiedzę o grzybach. W tym roku wybraliśmy się razem w nasze lasy i wśród zbieranych grzybów natrafił na grzyb którego ostatni raz zebrał ponad 30 lat temu, nie mając pojęcia co z nim należy zrobić. To siedzuń sosnowy pospolicie zwany kozią brodą. Nie było wtedy internetu tylko ustne przekazywanie sobie informacji stąd tata wiedział tylko, że grzyb jest jadalny i do tego bardzo aromatyczny i najlepiej zrobić z niego po ususzeniu sproszkowaną przyprawę. Na tym wiedza się kończyła. Dlatego gdy teraz go znaleźliśmy okazało się że można go wykorzystać w wieloraki sposób do różnych dań. Rodzice dodali go do jajecznicy, a ja zrobiłam lekko pikantną pomidorowo-paprykową zupę a'la flaczki. Najlepsza jesienna, grzybowa zupa inna niż wszystkie.

