poniedziałek, 14 grudnia 2015

Warsztaty Frosta z Tomkiem Jakubiakiem

21 listopada na zaproszenie firmy Frosta miałam okazje uczestniczyć w kolejnych fajnych warsztatach, które odbyły się Studiu Kulinarnym SmArt Studio w Warszawie pod okiem szefa Tomasza Jakubiaka.




Warsztaty miały za cel zaznajomić nas z nową ofertą firmy Frosta, pokazać że zmienia ona swoje produkty na bardziej zdrowe, lepsze jakościowo, w których nie znajdziemy już sztucznych barwników, jajek w proszku, aromatów smakowych, ale naturalne, dobre jakościowo składniki, z prawdziwymi ziołami. 



W swojej ofercie Frosta ma wiele nowych fajnych produktów jak soczewica z ziemniakami, marchewką w maśle z dzikim czosnkiem, pieczarki z cebulą w maśle z tymiankiem, kalarepa z brokułem w maśle z dzikim czosnkiem, bataty z marchewką w maśle z rozmarynem. Niestety, ku mojemu rozczarowaniu oferta nie jest dostępna w wielu sklepach, szczególnie w mniejszych miejscowościach.



Następnie uczestnicy podzielili się na grupy i pod okiem Tomka i jego pomocników przystąpiliśmy do przygotowania dan z produktami Frosty.  




Powstały:
- lazania z batatami, karmelizowanymi porami z chrzanem i sałatką ze smażonych pieczarek;



- chrupiące kulki z ziemniaków i łososia z sosem ziołowym oraz chipsy z kalarepy;


- dorsz w kruszonej bułce na czarnej soczewicy, w pomidorach i pieczonym czosnku, podany z jajkiem poche (w koszulce) z topinamburem;


- dorsz smażony w ziołowym maśle z soczewicą z serami pleśniowymi, podany z sosem jabłkowo – waniliowym i chipsami z batatów.


Z wszystkich dań, które próbowałam najbardziej zauroczyły mnie (i nie tylko mnie) kulki z łososia nazywane kulkami mocy, bo były genialne. A z dodatkiem sosów przepyszne. To jest coś co warto sobie zrobić w domu.  



Ja byłam w grupie, która przygotowywała dorsza smażonego na maśle ziołowym, ale jak to czasami bywa życie zweryfikowało przepis i niedokładnie tak wyszło jak powinno. 



O pierwsze kostki dorsza były zamrożone, a rozmrożenie ich mogło spowodować że ryba przy smażeniu by nam się rozpadła. Dlatego częściowo jeszcze zamrożone kawałki ryby zapanierowałyśmy w jajku i w panierce japońskiej panko, obsmażyłyśmy na ziołowym maśle, a następnie włożyliśmy do piekarnika, gdzie ryba sobie doszła. Niestety nie wszędzie panierka trzymała się tak jak powinna. Ale ogólnie danie wyszło dobre, a soczewica przepyszna. No i chipsy z batatów rewelacyjne.  



Było to kolejne doświadczenie, kolejna lekcja, że warto eksperymentować, bawić się jedzeniem i smakami.



Zdjęcia udostępnione dzięki zespołowi Frosta. A wspólne dzięki Bartkowi z bloga Jazzowe Smaki



1 komentarz: