środa, 8 lipca 2015

Warsztaty Piknik z Lubellą i Piotrem Ceranowiczem

Czas tak pędzi, że zapomniałam opisać Wam pewne fajne wydarzenie, w którym miałam przyjemność w maju uczestniczyć. 23 maja odbyły się warsztaty kulinarne "Piknik z Lubellą” pod okiem szefa kuchni znanego z programu Top Chef - Piotra Ceranowicza. 



Co prawda pogoda nie dopisała i zamiast pikniku była przyjemna nasiadówka w studio Akademii Kulinarnej Whirlpool w Warszawie.



Ale od początku. Wspólne blogerskie gotowanie opierało się o przygotowaniu dań z użyciem nowych produktów firmy Lubella.


A były to makarony żytnie, orkiszowe, pszenna kasza i płatki żytnie śniadaniowe. Powstały dania proste, zdrowe i kolorowe, bo przygotowane z wiosennych sezonowych warzyw i owoców: szparagów, pomidorów, ogórków, rabarbaru, truskawek i ziół oraz produktów, które są w szafkach w każdej w naszych domach. 



Zostaliśmy podzieleni na trzyosobowe zespoły, a każdy zespół miał za zadanie przygotować jeden przepis autorstwa szefa Piotra. Nic skomplikowanego, gdy praca wre.




Ale jak to bywa w kuchni u nas z jednego zrobiły się dwa, a dokładnie dwie różne sałatki w oparciu o tę samą bazę produktów. Razem z Agnieszką z Najsmaczniejsze.pl, Kariną z Ekscentryczny Parowar oraz Beatą ze Smak i uczucie przygotowałyśmy piknikową sałatkę z kaszy pszennej o egzotycznym, dalekowschodnim smaku z dodatkiem szparag, żurawiny, kuminu.


Drugą sałatka była już naszą twórczą inwencją w myśl zasady, że żaden produkt, żadne resztki w kuchni nie mogą się zmarnować. Wyszła pyszna, chętnie kosztowana przez innych uczestników warsztatów.



Pozostałe osoby przygotowały ciasto z rabarbarem, owocowy deser z chrupiącymi płatkami żytnimi, z truskawkami i rabarbarem,


sałatkę z wędzonym łososiem,


zieloną sałatkę z makaronem pełne ziarno z orkiszem,


frittatę ze spaghetti z oscypkiem. 



Wszystko było pyszne, ale dla mnie hitem i wielkim zaskoczeniem okazał się zielony majonez na bazie szczypiorku. Muszę go przygotować i wam pokazać.


Następny i chyba najprzyjemniejszy moment to był czas, kiedy to z kieliszkami wina zasiedliśmy wszyscy razem przy pięknym, wiosennym stole



i rozpoczęła się wspólna degustacja naszych dań. Miałam przyjemność siedzieć zresztą zaraz obok szefa Piotra, który okazał się bardzo sympatyczną, skromną osobą z ogromną wiedzą.


A sprawcą tego całego zamieszania była agencja Synertime, której dziękuję za zaproszenie. Miło było spotkać ze znajomymi oraz poznać kolejne nowe osoby ze blogerskiego światka. 



Szkoda było wracać do domu po tak miło spędzonym dniu. Ale że udało się w jedną i drugą stronę jechać Pendolino za cale 49zł/na osobę w jedną stronę, to podroż była tego po stokroć warta. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz