sobota, 22 lutego 2014

Restauracja Adria w Bieruniu w ramach tygodnia restauracji

W ramach tygodnia restauracji na stronie Groupona wybraliśmy się do restauracji Adria w Bieruniu. Wybrałam ja ze względu na fakt, że mieści się niedaleko mojej pracy, poza tym rzadko chodzimy do lokalnych restauracji i chciałam sprawdzić jaki poziom reprezentują. Ale niestety... niespodzianki nie było...



Restauracja mieści się w hotelu Adria w centrum Bierunia Nowego na Śląsku. Sam wystrój jest zaskakujący, bo to połączenie PRL, rokoko, ludwika XVI, antycznych greckich kolumn, becikowych falbanek... taki misz masz.. ale nie ma co oceniać książki po okładce.. trzeba zajrzeć do wnętrza, czyli skosztować kuchni.



Obsługiwała nas bardzo mila Pani jednocześnie pełniąca funkcję recepcjonistki i kelnerki. Sala, na która weszliśmy była pusta, w rogu czekał na nas przygotowany stolik ustrojony w różowe tiule. Ma stole pojawił się też becik ze sztućcami. Dla mnie to nowość.


Karta w ramach akcji krótka do wyboru kilka dań. Ja zdecydowałam się na rosół, pierogi z mięsem i lody a mąż na brie z żurawiną, roladę wieprzowa z kluskami i omlet szarpaniec.


Właściwie opis dan powinnam pominąć milczeniem .. ale jednak tego nie zrobię.. no prawie....
Rosół jak widać.. niestety nie widział kury już dobre 6 lat... kolor i smak ewidentnie glutaminian sodu, aż drapało w gardle, poza tym bąbelki widoczne na wierzchu zupy świadczą o obecności jakiś dodatkowych płynów....


Męża brie w smaku ok, na szczęście nie pachniał zużytą fryturą, ale tez nie zadbano o to żeby odsączyć nadmiar tłuszczu.


Pierogi to była solidna porcja, którą trudno mi było zjeść. Widać że były domowe, jednak ciasto na zgrubieniach twarde, widocznie przygotowane wcześniej, zamrożone a następnie ugotowane nie do końca zmiękło. Farsz w każdym pierogu solidny, głownie drobiowy, zły nie był. Wszystko okraszone smalczykiem ze skwarkami i cebulką.


Rolada męża nie była tradycyjną śląską rolada bo zrobiona z wieprzowiny z dodatkiem ogórka i kiełbasy, porcja solidna, smaczna. Kluski również dobre, niestety to wszystko pływało w sosie mocno zagęszczonym mąką. Żołądek odzwyczajony od takiej ilości mącznych sosów prawie zbuntował się. 


Modra-czerwona kapusta niestety zbyt rzadko posiekana, z zaledwie 4 kawałeczkami jabłka, słabo przyprawiona i niestety zimna.


Ostatni etap to był deser, który miałam nadzieje, że podniesie ocenę tego obiadu.... niestety... moje lody jak widać to zmrożony kawałek cassatów, przykryty śmietaną (coś ala śnieżka bo to ubita kremówka to nie była), polane czekolada z dwoma rurkami... nuda PRL-u... 


Męża omlet szarpaniec mimo ładnego wyglądu okazał się suchym omletem z kawałkami twardych owoców kandyzowanych posypany cukrem pudrem... brak sosu, śmietany, czegokolwiek utrudniał przełknięcie kolejnych kawałków.... a szkoda bo to mógłby być hit...   


Jednym słowem jak skwitował mój mąż, który 15 lat wcześniej był w tym miejscu na rodzinnej imprezie - nic się nie zmieniło... ani smak ani forma podania... 

Jeśli ktoś jest głodny to zje domowy obiad i zapełni żołądek, ale jeśli ktoś oczekuje czegoś więcej, smakowej euforii, zaskoczenia, zdrowej kolorowej, kuchni to lepiej zdecydować się na coś innego. Dobre miejsce dla niewybrednych na rodzinną imprezę czy komunie... nic poza tym. Myślę że profesjonalny szef kuchni znający nowe trendy w kuchni, znalazłby sposób na nowy kierunek tej restauracji, mógłby ożywić to miejsce. Myślę że taki lokal to idealne miejsce na rewolucje Magdy Gessler, bo miejsce ma potencjał, ale kuchnia jak stanęła 20 lat temu tak stoi i pozostawia wiele do życzenia... 


Za cały obiad na dwie osoby zapłaciliśmy 89 zł zamiast 138 zł kupując go przez Groupon w trakcie trwania Tygodnia Restauracji. Gdybym faktycznie miała tyle zapłacić to uważam że smak nie jest wart tej ceny. Akcja Tydzień Restauracji trwa do 24-go lutego i bierze w niej udział 70 restauracji z sześciu miast: Warszawy, Krakowa, Wrocławia, Poznania, Trójmiasta oraz Śląska. Zapraszam i was do testowania restauracji, może na liście jest wasza ulubiona.


1 komentarz: