piątek, 13 kwietnia 2012

Lazania śmietanowa z kurczakiem i pieczarkami

Gastronomia Ekonomia - wow! Super pomysł...Zakochałam się w angielskim serialu promującym ten temat. Kuchnia Allegry i Paula to jest to co stosuję od dawna, co ułatwia mi życie, a gotowanie jest przyjemnością a nie ciągłym zastanawianiem się co podać na obiad. Do czasu ich programu nawet nie wiedziałam że moje zasady są tak blisko ich, że to co promują jest tak dla mnie oczywiste. Oczywiście w programie pojawiło się też wiele innych ciekawostek, np sposób przechowywania sera, czy sezonowość ryb, o których nie wiedziałam. Szczególną moją uwagę przyciągnęły oczywiście przepisy, które w części już wykorzystałam, bo są godne uwagi. Szkoda że odcinków było tak mało, ani że żadna nasza tv nie postanowiła wypromować takiego swojego programu. Myślę że wielu osobom znajomość zasad ekonomy gastronomi jest obca, znam wiele osób, które jedzenie kupują na chybił trafił, gdzie dużo się go marnuje, a mrożonki i gotowe produkty zalegają w szafkach całymi miesiącami.
Co do zasad, którymi ja się kieruję to najważniejsza jest niemarnowanie jedzenia. Zawsze staram się wykorzystać każdy produkt do maksimum. Pewnie że najłatwiej jest wziąć i wyrzucić coś co uważamy że się już nie nadaje albo nam się przejadło, ale prawdziwą sztuką jest zdobyć się na trochę kreatywności i z całkiem przypadkowych produktów wyczarować naprawdę, pyszny i niebanalny obiad. A co zostaje dzielimy pomiędzy nasze dwa czworonogi. Im też się coś należy;) 
Druga zasada to nigdy nie chodzę do sklepu bez kartki,bo przed wyjściem zawsze robię przegląd lodówki i szafek, dzięki temu w sklepie zamiast krążyć przypadkowo między półkami kupuję tylko to co naprawdę jest mi potrzebne. Mimo, że większości moich posiłków nie planuję, obiady często tworzą się na zasadzie radosnej twórczości w oparciu właśnie o to co mam, staram się robić tak zakupy żeby moje podstawowe składniki zawsze były pod ręką. Wtedy wiem, że zrobienie każdego obiadu będzie tylko chwilą.    Podstawowe produkty to ser, śmietana, jakieś warzywa w zależności od sezonu (głównie pomidory, marchew, czy papryka ), makaron (mam słabość do nich więc zazwyczaj jest kilka paczek), ryż, jajka, pieczarki, a z mięsa piersi i mięso mielone. Są one na tyle uniwersalne że w oparciu o nie można stworzyć każdy obiad, jaki  w duszy gra. W dodatku przyrządza się je szybko, więc obiad może być w kilka chwil. W dodatku w zamrażalniku leżą sobie domowe bulionetki rosołowe, bo nie ma nic smaczniejszego jak dobra baza do zupy czy sosu. 
I ostatnia moja zasada - jako że pracuję obiady muszę przygotowywać dzień wcześniej tak by córka i mąż po powrocie  mogli coś zjeść, ja natomiast swoją porcję zazwyczaj zabieram do pracy . Dzięki temu unikamy sytuacji, gdzie musielibyśmy się dokarmiać wstępując do sklepów po łakocie, czy też z lenistwa kupowalibyśmy jakieś szybkie fast-foody, tracąc przy tym niepotrzebnie pieniądze. A tak wiemy, że obiad jest zawsze w domu i że nigdzie tak smacznie nie zjemy, jak w naszej domowej kuchni.
O całej filozofii Gastronomi ekonomi więcej  możecie przeczytać na stronie Ekonomia Gastronomia. Serdecznie polecam.  Ależ się rozpisałam..;)   
A poniżej prezentuje wynik takiej domowej ekonomi gastronomi.. Lazania całkowicie nie planowana powstała właśnie z tego co było w lodowce po świętach. Samotna pierś pałętająca się po zamrażalniku, lekko tracące świeżość pieczarki i cukinia. Do tego ser, śmietana i inne dodatki, które w domu są zawsze.    



Lazania śmietanowa z kurczakiem i pieczarkami, czyli poświąteczne porządki 

  • makaron na lazanię (ja zużyłam 16 płatów)
  • 1-2 piersi z kurczaka
  • 15 pieczarek
  • cebula dymka
  • 1-2 ząbki czosnku
  • cukinia
  • ser żółty starty np. gouda
  • sól
  • pieprz
  • oregano świeże
  • 2 łyżki posiekanego koperku
  • 320 ml - duża śmietana do sosów 18%
  • łyżka musztardy 
  • 2 łyżki jogurtu naturalnego
  • 2 łyzki oliwy z oliwek
  • masło do wysmarowania formy
Kurczaka kroję w bardzo małą kostkę, cebulę i pieczarki  również. Cukinie kroję na maszynce do chleba na długie, cienkie plastry. Na oliwie z oliwek smażę piersi z kurczaka, cebule, dodaję przeciśnięty czosnek, mieszam aż wszystko zmięknie. Na osobnej patelni przesmażam pieczarki, po czym przekładam je do patelni z kurczakiem. Mieszam. Doprawiam solą, pieprzem, ziołami. Dodaje śmietanę, musztardę, jogurt i mieszam, przyprawiam, dosypuję  koperek,  dodaję trochę startego sera. Ma powstać kremowy śmietanowo-czosnkowy sos na tyle gęsty, żeby łatwo skleił płaty makaronu, ale nie może być zbyt lejący. I ma go być dużo żeby makaron go wchłonął i dzieki temu zmiękł. Naczynie do zapiekania smaruję masłem.
Podgotowuję makaron. Każdy płat makaronu wrzucam do gotujęcej się wody na 1 minutę, wyjmuje, odcedzam i układam w naczyniu. Wykładam na dół pierwszą warstwą makaronu. Na makaron wykładam sos z mięsno-warzywny. Posypuje świeżymi ziołami i porcją sera. Wszystko przykrywam drugą warstwą podgotowanego makaronu, smaruje sosem. Na to trzecia warstwa makaronu. Na górę układam w jodełkę plasterki cukinii i posypuję grubą warstwą startego sera. Naczynie przykrywam folią aluminiową i wstawiam do piekarnika do 180 st na 30 minut. Po tym czasie zdejmuję folie i zapiekam jeszcze 7-10 minut az ser sie przyrumieni.

Całość przygotawania do chwili włożenia do piecyka zajeła mi 30 minut. Tak wiec jest to naprawdę ekspresowa lazania z tym co akurat mamy w lodowce.. 



13 komentarzy:

  1. apetycznie wygląda...ja robię czasami,ale na bazie innego rodzaju makaronu,dobór warzyw dowolny:))pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyszła Ci idealnie. Sztuką jest, by upiec lasagne, która nie będzie się później rozpadać w trakcie dzielenia na porcje

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna, lubię eksperymenty w kuchni i wiecznie tak samo przyrządzona lazania jest nudna, a tu niespodzianka, śmietanowa wersja :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale mi narobiłaś smaka, a ja jestem bez śniadania jeszcze... ;( Pyszna kombinacja, pięknie i lekko się prezentuje!

    OdpowiedzUsuń
  5. ooo uwielbiam sosy śmietanowe!:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam takie dania, ale niemal calkowicie wyeliminowalam je ze swojego jadlospisu ze wzgledu na wlasciwosci tuczace:-) Popatrze sobie zatem, bo lazania wyszla idealnie.
    Rowniez stosuje w swojej kuchni powyzsze zasady, nigdy nie wychodze na zakupy bez listy i nigdy tez nieczego nie wyrzucam, bo nie mam takiej potrzeby. Wszystko zjadane jest do ostatka. Kiedy w sobote robie zakupy moja lodowka jest zupelnie pusta. Mozna w niej znalezc tylko rzeczy typu musztarda, majonez, czy tez w moim przypadku rozne sosy i pasty do kuchni azjatyckiej. Produkty kupuje albo pod konkretny przepis, albo zakupujac staly zestaw, ktory zawsze moge wykorzystac, dokupujac w tygodniu 1-2 skladniki. Mam tez taka zasade, ze miesa nigdy nie mroze, ani nie trzymam w zamrazarce. Jest to rzecz, ktora przygotowuje w tym samym dniu w ktorym kupilam.
    Mysle, ze takie postepowanie to nie jakas tam filozofia. Wystrczy usiasc z kartka w reku i zaplanowac menu z tygodniowym wyprzedzeniem, jesli ktos nie potrafi improwizowac w kuchni. Zaoszczedzi to pozniej czas a takze pieniadze, bo bedac w posiadniu domowego jedzenia nie ma potrzeby kupowania w czasie pracy gotowych salatek, kanapek itp. czy podjadania na miescie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. thiesso widzę ze się nie wiele różnimy:) co do mrożenia mięsa i ewentualnych zapasów niestety u mnie często jest to konieczność... mieszkam i pracuję na wsi, gdzie po godzinie 16 niestety gdy wracam z pracy poza mięsem z Biedronki żadnego innego już nie.. dlatego zawsze w sobotę rano jadę na targ i kupuję u lokalnego rzeźnika zapas na cały tydzień...
      tak wiec przy sobocie lodówce słychać tylko echo.. za to w moich szafkach z przyprawami, dodatkami, sosami, pastami egzotycznymi, makaronami wręcz zabrakło już miejsca. Jedyne czego brakuje w mojej kuchni przez brak w okolicy dobrego sklepu rybnego to ryb, co skutkuje że ryby jemy tylko wtedy kiedy mam okazję być w mieście i zaopatrzyć się na zapas.

      Usuń
    2. To ja mam problem z glowy, bo mieso jem przewaznie raz w tygodniu i zwykle w weekend. Kupuje i od razu zjadam. Nie mam tzw. swojego rzeznika, wiec i tak kupuje w sklepie. Z rybami jest faktycznie problem. Skoro i tak kupuje sie zwykle mrozone, bo takie sa dostepne to nic nie stoi na przeszkodzie, zeby z powrotem wlozyc je do zamrazarki.
      A szafkach to ja w ogole nie pisze, bo sa az nadto przepelnione. Tyle, ze sa to rzeczy, ktorych nie trzeba zuzywac od zaraz.

      Usuń
  7. Wyśmienicie wygląda, pewnie przepyszna, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń