wtorek, 18 kwietnia 2017

Restaurant Week w Villa Gardena

W zeszłym tygodniu dzięki uprzejmości Silesia Restaurant Week, jako blog patronacki śląskiej edycji Restaurant Week mogłam przetestować menu przygotowane na te specjalną okazję przez restauracje Villa Gardena w Katowicach, której szefem kuchni jest jeden z najlepszych śląskich kucharzy Dominik Duraj.


Restauracja mieści się w Parku Śląskim od strony Planetarium, wśród masy zieleni, spacerowych uliczek idealnych do spędzania wolnego czasu, co jest dużym plusem tej restauracji. Sama restauracja przypomina klasyczny myśliwski dworek, elegancki, subtelny, staropolski wystrój, lekko przydymione światło to wszystko po to by nasz posiłek smakował jeszcze wytworniej, by poczuć się jak na szlacheckim dworze.








Wszystko jest tam dokładnie przemyślane i skomponowane, nic nie zostawiano przypadkowi, załoga jest tego najlepszym przykładem. Na gości czekają pięknie przygotowane stoliki, przytulne wnętrze z delikatną muzyką w tle i super kompetentna załoga.






Tematem obecnej edycji jest Emocje na talerzach. Akcja trwa od 21.04 do 30.04.2017. Trzydaniowe menu kosztuje tylko 39 zł.  Odbywa się w ponad 20 największych miastach w Polsce. W ramach Silesia Restaurant Week do wyboru są same topowe restauracje Śląska, Podbeskidzia i Zagłębia. Wszystkie restauracje biorące udział w naszym regionie możecie zobaczyć tutaj: https://restaurantweek.pl/wyszukiwarka/silesia/

A czym chce nas zaskoczyć Villa Gardena? Wszystkim. Byłam, jadłam, testowałam i powiem Wam ze jeśli ktoś chce by danie, smak i kreatywność kucharza go zaskoczyła to tutaj to dostanie. Z każdym następnym daniem jego podniebienie będzie się czuło nie tylko zaskoczone ale i dopieszczone. Szef Dominik to wam gwarantuje, bo to kuchnia na wysokim poziomie przez duże K. Menu zostało skomponowane zarówno pod względem kreatywnego połączenia składników, zaskakującego smaku jak i wizualnego wyglądu dań





Na początek dostaliśmy czekadełko, czyli domowy, chleb i bułeczki oraz domowe masło. Takie powitania lubię.


A co w ramach festiwalowego menu:

Menu 1: Przystawka - Tatar ze śledzia z olejem z Góry Św. Wawrzyńca, jajkiem sous-vide i dymką, podlany chłodnikiem z serwatki - cudowne połączenie smaków, uwielbiam śledzie,tatary do tego rozpływające się jajko, wiec było to dla mnie idealne połączenie.


Danie główne - Wolnopieczony boczek z pianą z domowego cydru, sałatką z szarej renety i kiszonej rzodkiewki - danie dla mięsożercy ale z dużą ilością warzyw, zaskakującymi kiszonymi rzodkiewkami, idealnie zbalansowane smaki.







Deser - Krucha tarta z rabarbarem, granitą z maślanki i szczawikiem zajęczym - uwieńczeniem posiłku była pyszna tarta, z lekko kwaskowatym rabarbarem ale bardzo delikatnym, z granitą z maślanki, która robiona jest z śmietany sprowadzanej ze lokalnej mleczarni spod Jędrzejowa.  Całość smakowała wybornie. 


Menu 2: Przystawka -Sałatka z warzyw z domowymi piklami i nowalijkami na puree marchewkowym - każdy wegetarianin bądź ten to niekoniecznie chce zjeść mięso będzie po tym daniu w pełni ukontentowany. Świetne kruche warzywa, delikatne pikle, cudownie kremowe puree - dla mnie bomba.


Danie główne - Domowy twaróg palony w sianie z grillowanymi szparagami, puree szparagowym i chipsami ze szparagów - bardzo byłam ciekawa tego połączenia smaków, bo czy można najeść się serem i puree? A jednak tak. Kulka delikatnego, lekko przydymionego sera, fajne kruche warzywa, puree i kwaskowate owoce to dało bardzo interesujące, zbilansowane smakowo danie.  




Deser - Domowe lody z wiejskiej śmietany z maślanym herbatnikiem i palonym masłem - lody mistrzostwo świata, doskonały smak umami. Powaliły nas na łopatki.


Dodam, że porcje były naprawdę solidne i bardzo smaczne, bo talerze na kuchnie wracały od nas prawie wylizane ;) Każde danie było podawane przez kelnera zgodnie z najlepszą sztuką kelnerską i dokładnie opisywane co też na tym talerzu się znajduje. 



A co do samej restauracji to warto zaznaczyć że opiera się ona na lokalnych produktach, głównie polskich. Restauracja sezonuje mięso,




wyrabia swoje własne alkohole np koniak,



latem można korzystać z dobrodziejstw grilla i dużego patio.  


Wszystko by zadowolić różnorodnego klienta i tego wymagającego i takiego, który dopiero poszukuje kulinarnych szlaków i doznań.  

Tak więc reasumując wybierzcie się tam w ramach akcji Restaurant Week Polska i nie żałujcie tych 39 zł bo za takie menu warto.
  

2 komentarze:

  1. Witaj Beniu.
    U Ciebie zawsze coś fajnego się znajdzie.Co sie tyczy Emocji na Talerzu to mam blisko restaurację co bierze udział w tym festiwalu.Mam zamiar wybrac się.Dzieki i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i bardzo dobrze. warto korzystać za tak niewielkie pieniądze.

      Usuń