środa, 12 października 2016

Recenzja książki "Strączki"

Z wielką przyjemnością chciałam Wam przedstawić nową, świetną książkę kulinarną „Strączki” autorstwa mojej koleżanki blogerki kulinarnej – Marii Banach – prowadzącej blog Gruszka z fartuszka


Marysia podjęła się dość trudnego tematu, bo napisanie książki o samych warzywach strączkowych przyznacie do najłatwiejszych nie należy, no bo cóż tu może być odkrywczego? Przecież często jadamy fasolkę po bretońsku, grochówkę, czy sałatkę jarzynową z groszkiem.. no właśnie i chyba tylko tyle.. a tymczasem ona pokazuje nam magiczny świat strączków, który wcale nie jest taki posty i jednolity. 



Stworzyła 88 przepisów na różne dania - w tym desery, których głównym składnikiem są rośliny strączkowe, połączyła rzeczy, o których ja nawet bym nie pomyślała. To mądra i nowoczesna kuchnia.



Korzystanie z książki ułatwi podział na rozdziały na typy strączków: soczewica, fasola, bób, groch i groszek, ciecierzyca, soja.
Z książki dowiecie się o  odmianach warzyw strączkowych oraz ich właściwościach. Jak długo gotować, jak przeprowadzić obróbkę wstępną, a są to cenne zdrowotne i kulinarne wskazówki. Do tego wszystko napisane smakowitym językiem, okraszone historiami z życia Marysi, co jak wymyśliła, jak wpadał na dany pomysł.


W książce znajdziecie zarówno dania tradycyjne, klasykę w nowej odsłonie, sięgnięcie do kuchni orientalnej jak i nowoczesne niekonwencjonalne połączenia. Wszystkie przepisy opatrzone są "smacznymi" zdjęciami autorstwa Marii. To też jest książka zarówno dla mięsożerców jak a także wegetarian oraz wegan, bo duża część to dania bezmięsne. To także książka napisana zgodnie z ideą zdrowego odżywiania, slow food. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie, zarówno amator jak i pasjonat gotowania.




Maria Banach – to zdobywczyni tytułu pierwszego w Polsce BlogerChefa w ogólnopolskim konkursie kulinarnym dla blogerów. Świetna kucharka, doskonały fotograf kulinarny, a zawodowo copywriter. Od sześciu lat prowadzi blog Gruszkazfartuszka.pl. Uwielbia planszówki, filmy z superbohaterami i wszystko, co związane z DIY.
Reasumując jeśli nie jedliście jeszcze zupy czosnkowej z czarną soczewicą i makaronem, pierogów z zieloną soczewicą, boczkiem i kurkami,imbirowych naleśników z soczewicą i awokado, czy lodów z czerwonej soczewicy albo tortu waniliowo-groszkowego to musicie sięgnąć po tę właśnie książkę. Debiut jak najbardziej udany!

  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz