wtorek, 21 maja 2013

Barszcz ukraiński z botwinka


Postanowiłam zrobić barszcz ukraiński, ale nie taki typowy, bo w przypadku mojej rodziny fasola w zupie nie przejdzie, a ze miałam pęczek ślicznej, dorodnej botwinki to żal byłoby jej nie wykorzystać do stworzenia tej zupy. Ogólnie przepis nie jest klasyczny, raczej jest mają luźną interpretacją na temat tej zupy, ale smakuje wybornie i prawie tak samo, gdy dawno temu miałam okazje ją jeść. Taka wiec zachęcam do eksperymentowania i tworzenia jej kolejnych odmian. Jak dla nas wchodzi na stale do menu.




Barszcz prawie ukraiński z botwinką 
  • porcja rosołowa z kurczaka 
  • 2 marchewki
  • biała cześć pora 
  • pietruszka
  • 1/2  selera
  • cebula
  • pęczek botwinki (4 szt)
  • niedużych ziemniaków
  • łyżka soli
  • łyżeczka pieprzu 
  • kilka gałązek świeżego lubczyku
  • pęczek zielonej pietruszki
  • 2 ziela angielskie
  • liść laurowy
  • szklanka zakwasu na barszcz
  • łyżeczka octu balsamicznego
  • łyżeczka majeranku  
  • opcjonalnie biała fasola jaś ugotowana lub puszka białej fasolki
  • jogurt naturalny lub śmietana


Do dużego garnka włożyć mięso i zalać wodą. Dodać umytą i obraną marchew, paro, seler, pietruszkę opaloną nad gazem cebulę, pieprz, sol, natkę pietruszki, lubczyk. Wszystko przykryć, gotować na małym ogniu, tak żeby nie doszło do szybkiego zagotowania się zupy, gdyż straci klarowność. Gotować ok 1,5 h na wolnym ogniu tak żeby sobie lekko pyrkała. W między czasie ziemniaki obrać i pokroić w kostkę. Botwinkę – liście umyć, poszatkować, a bulwy obrać również pokroić w kostkę.


 Z gotowego wywaru wyjąć mięso i warzywa. Do wywaru włożyć botwinkę liście i pokrojone bulwy, ziemniaki, liść laurowy, ziele angielskie, majeranek. Gotować na małym ogniu 30 minut. Marchewkę wyjętą z wywaru pokroić drobno. Pod koniec gotowania  dodać zakwas na barszcz, ocet balsamiczny, pokrojona marchewkę, wszystko doprawić pieprzem, ewentualnie szczyptą cukru. Ocet i magii podkreślą charakter zupy. Jeśli chcemy barszcz mieć z fasolą to tez ją dodać. Chwile gotować, ale tak żeby nie stracić koloru zupy. Porcje zupy wlać na talerz, dodać na środek po kleksie śmietany lub jogurtu. Zupa najlepsza jest następnego dnia jak się troszkę przegryzie.



12 komentarzy:

  1. uwielbiam barszczyk pod każdą postacią

    OdpowiedzUsuń
  2. O a u mnie tez dzisiaj botwinka tylko pod inna postacią ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ależ ja lubię zupę z botwinki!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie wczoraj botwinka była :)

    Pozdrawiam,

    Agata

    OdpowiedzUsuń
  5. uwielbiam zupę z botwinki, własnie dzisiaj robię taką na obiad:)

    OdpowiedzUsuń
  6. tylko nie magii :P
    ładnie zdjęcie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do smaku dozwolone jest to co kto lubi, jeden sol drugi maggi.

      Usuń