niedziela, 25 września 2011

Gulasz seklerski z kociołka, czyli pożegnanie lata

Jesień jest piękna tego roku, jak rzecze mój tata to taka jesień wypada co 36 lat i gdy się rodziłam było dokładnie tak samo ciepło i słonecznie. Dlatego też postanowiłam wykorzystać tę pogodę na zrobienie imprezy ogrodowej urodzinowej, takie małe pożegnania lata. A jak impreza w ogrodzie to musi być grill i kociołek. A że różne kociołki już przerobiliśmy potrzebowałam nowego przepisu i tak trafiłam na węgierski gulasz seklerski, czyli  Székely Gulyás. Wyszedł taki nasz szybki a'la bigos, inny w smaku bo z tą śmietaną bardzo dobry, a jeszcze lepszy następnego dnia, gdy się jego resztki ostały na dnie kociołka.   



Gulasz seklerski z kociołka, czyli pożegnanie lata
  • 2 kg wieprzowiny- łopatka 
  • 3 duże cebule
  • 1/2 kostki smalcu
  • paczka 10g mielonej słodkiej papryki
  • ok. 500 ml bulionu warzywnego
  • 1,5 kg kiszonej kapusty
  • 1/2 tubki węgierskiej pasty paprykowej ostrej
  • papryka czerwona świeża
  • 2 ząbki czosnku
  • łyżeczka kminku
  • łyżeczka pieprzu
  • szklanka śmietany
  • łyżka mąki (niekoniecznie)


Mięso kroimy na kawałki ok 2 cm, cebulę w kostkę, czosnek posiekać. Kociołek rozgrzewamy nad paleniskiem, dodajemy smalec, gdy będzie gorący dodajemy mięso i  rumienimy je. Gdy będzie obsmażone dodajemy cebule, czosnek i wszystko razem smażymy na silnym ogniu. Wlewamy tyle bulionu lub wody aby przykryć mięso, dosypujemy paprykę, kminek, pieprz, pastę paprykową i dusimy na małym ogniu, jakieś 45 minut. Kapustę należy przepłukać jeżeli jest zbyt kwaśna, trochę posiekać i włożyć do pół miękkiego mięsa, uzupełnić bulion jeśli jest taka potrzeba i dusimy razem dalej ok 40 minut. Pod koniec duszenia dodajemy pokrojoną paprykę. Chodzi o to żeby papryka była nadal jędrna a nie miękka. Dusimy jeszcze jakieś 10 minut. Na koniec przed samym podaniem dodajemy śmietanę (ewentualnie z wymieszaną mąką), mieszamy i nakładamy na talerze. Podajemy ze świeżym lub przypieczonym chlebem.     


8 komentarzy:

  1. Zawodowy kociołek :) Już go chyba u Ciebie widziałem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne to gotowanie w kociołku. A przepis notuję na chłodne dni. Uwielbiam takie węgierskie przepisy. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Musiał być super!
    Ja nigdy nie gotowałam w kociołku, mój tato czasem robił grochówkę ...

    Miło spędzacie ostatnie dni jesieni jak widzę:)

    OdpowiedzUsuń
  4. taka potravka z ogniska to marzenie w chłodny jesienny wieczór! także niezła atrakcja dla gości. Ognisko robię bardzo często, ale kociołka się jeszcze nie dorobiłam :( wielka szkoda... Wygląda pysznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. oj, moja droga to już wiesz co zrobisz na Ognisko Blogerów ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niezwykle apetyczny! Uwielbiam takie dania, zapamiętam przepis:)

    OdpowiedzUsuń
  7. dziekuje, apetycznie było to fakt. co do poprzedniego gulaszu sygietyńskiego to sa faktycznie podobne ale w tamtym jest wiecej zioł, przypraw i woio, ten jet ubozszy łatwiejszy w przygotowaniu ale rownie smaczny.

    OdpowiedzUsuń